czwartek, 29 września 2011

I'm about to change my life.

Tik, tak, tik, tak. Czas ucieka. Zostały mi dwa dni do wyjazdu do Wrocławia. I co? I kupa, nie umiem się spakować. Jeszcze. Jutro jadę po laptopa, będę miała kontakt ze światem, jednak! ;)
A teraz outfit. Takie tam, w sumie nie wiem - hippie/boho/etno? Takie moje :)
Na sobie mam: bluzkę koronkową granatową (no name) + koszulę bez rękawów czarną w białe mazaje (no name, sprezentowałam ją sobie z szafy mamy) + kamizelkę w kolorach tęczy (była taty, była mamy, teraz moja) + jeansy (Pimkie) + jazzówki (no name) + torebka (no name) + bransoletka perłowa (kupiona kiedyś nad morzem) + pierścionek piórko (Pimkie) + pierścionek zegarek (New Yorker) + branoletki czarne (no name) i zegarek FCB. Chyba tyle, oto i zdjęcia :)








Zapraszam jeszcze do obejrzenia nieprzebranych zasobów sklepów:
- www.czasnabuty.pl/?affiliate=cupcakethief
- www.deezee.pl
Polecam! Na prawdę warto :)

Pozdrawiam,
Marta 

wtorek, 20 września 2011

Who is she?

Mój dzisiejszy outfit jest już w miarę stary, ale ostatnio pogoda nie napawa natchnieniem do tworzenia czegoś ponadprzeciętnego.. Prawie całymi dniami siedzę w domu i mam "dresiarz day" ;) Na prawdę, nie byłoby mi bardzo przykro, gdyby słońce jednak wyszło zza chmur i znów zrobiłoby się chociaż trochę ciepło, bo kto jak kto, ale ja na pewno nie mam ochoty już wyciągnąć z zakamarków szafy grubych swetrów i innych jesienno-zimowych rzeczy..
Outfit kojarzy mi się z przerysowanymi bogatymi Włoszkami z amerykańskich filmów ;) Mam na sobie marynarską koszulkę w czarno-białe paseczki, narzutko-marynarka (w sumie nie wiem, jak to nazwać) będąca kiedyś własnością mojej mamy, spódnica z przedłużanym tyłem, którą już znacie - H&M, buty na obcasie - lokalny sklepik z Calelli, wisiorek z kluczami z Croppa, naszyjnik też będący kiedyś własnością mamy, kolczyki piórka - Camaieu, okulary Ray-Ban, pierścionek zegarek - New Yorker, pierścionki zestaw skrzydełko+cyrkonia - Bijou Brigitte, bransoletki kiedyś mojomamowe ;) no i na koniec torebka - najprostsza kopertówka.

Co sądzicie? :)
Zapraszam też na mojego drugiego bloga: KLIK!

Pozdrawiam,
Marta :)


wtorek, 13 września 2011

Back in town!

Okay, okay, w końcu zebrałam się do napisania czegoś na blogu. Ostatnio zwyczajnie nie miałam za bardzo weny na tworzenie inteligentnych notek, jakoś tak wyszło.
Aż strach pomyśleć, jak szybko zleciały mi wakacje w Katalonii. Strasznie zazdroszczę MACADEMIAN GIRL, że pojechała do mojego ukochanego miasta, w moje okolice :)
Powiem Wam, że jest to miejsce, które nigdy, przenigdy mi się nie nudzi i oddałabym bardzo wiele za możliwość zamieszkania tam :) Może jak już się nauczę hiszpańskiego i wezmę się za kataloński, to będzie jakaś okazja się stąd wynieść ;)
Co do zdjęć wyjazdowych to jakoś nie mam mocy żeby nad nimi popracować, a roboty trochę jest, bo zrobiłam 2035 fotek ;) Oczywiście wybiorę tylko te najciekawsze, ale to i tak trzeba pozmniejszać, czasami troszkę rozjaśnić, czasami troszkę przyciemnić i tak to leci.. Jak się w końcu zbiorę i coś zrobię z tego dziadostwa to na pewno tutaj pokażę :)



Chwilowo foto-priorytetem był outfit z niedzieli. Składa się on z koszuli mgiełki bez rękawów zakupionej podczas wakacji w Stradivariusie (3 euro :O), spodni jeansowych z Forever 21, koturnów marynarskich również Stradivariusowych oraz torebki listonoszki, którą zarypałam mamie, bo nie używała, to co się ma dziewczyna marnować ;) Co do dodatków to wybrałam naszyjnik misia, również kupiony na wakacjach, naszyjnik z turkusami, który dostałam kiedyś od przyjaciółki z Cypru, dwie bransoletki "szkiełkowe", bransoletkę z Charmsami, pierścionek z turkusowym oczkiem, kolczyki, które dostałam od mojej przyjaciółki z LO  i mój ukochany zegarek, w którym rozpada się trochę pasek ;) Całość wygląda tak:





Wiecie co? Powiem Wam, że jest mi przykro. Dlaczego? Bo mam 0 po stronie pieniędzy i jakiś milion po stronie wydatków :D A tak serio, to przydałoby się trochę kaski. Szczególnie, że zbliża się jesień, a moja szafa to raczej rzeczy wiosenno-letnie, bo dotychczas w zimie czy na jesieni ubierałam się po prostu "na cebulkę" :D Ale cóż. Priorytety są dwa. Buty i sweter. Dziękuję ;)

I żeby nie było, że moje życie to pasmo smutków - DZISIAJ ZACZYNA SIĘ LIGA MISTRZÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓW! A w czwartek Liga Europejska :D Tak więc zapowiada się ostry łoczing :D

Pozdrawiam,
rozemocjonowana Marta ;3

PS Drobna prośba o wsparcie:

niedziela, 31 lipca 2011

Last Words

Okay, dzisiaj mój ostatni wpis przed wyjazdem. Tutaj niestety nie da się ustawić wpisów automatycznych, jak na pingerze, dlatego zwyczajnie będę niedostępna przez najbliższy miesiąc.
Miałam zamiar wpis dodać jutro, ale jutro jadę do Wrocławia odwieźć mojego kuzyna na lotnisko i ciężko mi powiedzieć, o której wrócę.. A poza tym pewnie będzie zapierdziel, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik i niczego nie zapomnieć.
Powiem Wam, że tym razem pakowanie się (o dziwo!) było katorgą. Zazwyczaj uwielbiam się pakować, mając przed oczami wizje miejsca, do którego jadę, tego co tam zobaczę i że w końcu będę mogła pochodzić w letnich rzeczach. Ale tym razem było mi bardzo ciężko, bo na miesiąc się jeszcze nie pakowałam.. Musiałam przede wszystkim wziąć rzeczy lekkie, letnie i niegniotące się zbyt łatwo. No i żeby można było spokojnie je przepłukać i będą wtedy znowu czyste :) Najgorzej miałam chyba z biżuterią! ;) Po wielkich trudach w końcu coś wybrałam, ledwo co się spakowałam, ale jest ok ;) Wybrałam nawet rzeczy na podróż. Ta podróż najbardziej mnie przeraża. W zeszłym roku prawie całą noc nie mogłam spać, przez co strasznie mi się dłużyło i było strasznie niewygodnie. Na szczęście odkryłam sposób - aviomarin przed podróżą i całą drogę powrotną przespałam jak dziecko :) Jedziemy autobusem, więc droga trwa ok. 20-stu godzin.. Jako że się jest ciągle w pozycji siedzącej, to puchną nogi- na miejscu zawsze wyglądam jakbym miała kloce, a nie nogi. Żeby trochę były mniej spuchnięte, to warto ubrać coś wygodnego i nie uciskającego nic. Zdecydowałam się na czarne spodnie "bojówki", czarne polo, jeansową koszulę i buty nike, jako że nie uciskają stóp. Nie zakładam żadnej biżuterii poza zegarkiem i kolczykami, bo bardzo mi ona przeszkadza..
Jeżeli chcecie poczytać moje wpisy automatyczne z pingera, to zapraszam tu: KLIK!

A teraz chciałabym Wam jeszcze pokazać mój outfit sprzed kilku dni. Zrobiło się wtedy akurat odrobinę cieplej i mogłam sobie pozwolić na małe szaleństwo i nie zakładać miliona warstw ;) Inspiracją był styl boho i hippie :)
Mam na sobie koszulę, która kiedyś należała do mojej mamy, a teraz jest moja, jeansy kupione sto lat temu w Tally Weil, trampki z TESCO (przecenione w dodatku!), pasek, który też należał do mojej mamy, torbę z SH, bransoletki, które były mojej mamy, kolczyki z New Yorkera i z tego samego sklepu pierścionek :) Do tego wisiorek z Camaieu, kupiony na przecenie i piórko na rzemyku - DIY. No i nieodłączny element mojego ubioru - zegarek z herbem FC Barcelony na tarczy, ale tutaj tego nie widać :)


W takim razie, skoro już dodałam to, co miałam dodać to pozostaje mi życzyć Wam miłego i owocnie spędzonego sierpnia i do zobaczenia 31.08! :)
Życzcie mi pięknej pogody i żebym spokojnie dotarła na miejsce i wróciła :)

środa, 27 lipca 2011

Summer, photos part 2.

Do mojego wyjazdu został tydzień! Niecały :) Ok. 11:30 mamy już być w autobusie ;3 Ależ się nie mogę doczekać ;) Już zgrywam playlistę na drogę na moją mp4 :D
Przed Wami druga część zdjęć z wakacji i z wystawy:
 
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE! ALL RIGHTS RESERVED!
Proszę o niewykorzystywanie moich zdjęć bez mojej zgody!