niedziela, 3 lipca 2011

Rainy day, lazy day.

Wydawać by się mogło, że tak deszczowy dzień jak dziś nastraja bardzo negatywnie, jednakże ja staram się jakoś z tym sobie poradzić - słuchając Sonora Carruseles i Gotan Project, popijając Nestea Peach i Pycholandię i ubierając żywe kolory :)

Miałam nadzieję na shopping kiedy pojadę do Wrocławia, ale niestety wygląda na to, że moje plany trzeba będzie zminimalizować do tych najpotrzebniejszych rzeczy.. Sad but true, pozostaje mi zrobić listę i trzymać się jej kurczowo, jak również zasobów pieniężnych, które są nie do przekroczenia. A takie miałam ambitne plany! ;)
No ale cóż, life is life. (na,na,na,na,na)

O sporcie u mnie jeszcze nie było, więc czas najwyższy.
Nie wiem, co jest dziwnego w stwierdzeniach "Kibicuję FC Barcelonie", "Od siedmiu lat" i "Wybieram się na dziennikarstwo sportowe". Czy ja na prawdę wydaję się być aż tak dziwna? Na prawdę sprawiam takie wrażenie? No chyba nie!
Nie da się ukryć, że jestem wręcz fanatyczną fanką FC Barcelony - to jest fakt niepodważalny. Nie jestem jednakże zamknięta w sztywnych ramach futbolu hiszpańskiego czy w ogóle samej piłki nożnej, chociaż przyznaję szczerze, że to jest dyscyplina sportu, która najbardziej mnie kręci. Ale, jak już mówiłam, nie czuję się ograniczona ŻADNYMI RAMAMI. Piłka nożna, piłka ręczna, koszykówka, halowa piłka nożna, boks, kolarstwo, snooker, łyżwiarstwo figurowe, tenis, siatkówka.. Mogłabym wymieniać tak nawet ze trzy dni aż by mi miejsca w poście nie starczyło ;)
Jak by nie było, kobieta kibicująca w ten sposób co ja wciąż jest ewenementem. Bo ja nie kibicuję 'bo piłkarz z numerem 18 ma fajną klatę' (nawet jeśli ma) - jak to robi większość kobiet. Dla mnie liczy się piękno danej dyscypliny pod względem czysto sportowym (chociaż nie omieszkałam wczoraj zauważyć koralowej koszulki i pięknych butów w tym samym odcieniu, które miała na sobie hostessa przed walką Kliczko-Haye).
Przy okazji jestem wielką fuksiarą, bo będąc pierwszy raz na Camp Nou (dla niezorientowanych - stadion mojej ukochanej drużyny, FC Barcelony), kiedy weszłam na wysokość murawy płacząc ze szczęścia, pan pilnujący żeby żaden szaleniec nie zniszczył pięknie zasadzonej trawy, pozwolił mi pomacać sobie tę soczystą zieleń. Och, ach, nie zapomnę tego do końca życia :)
Ale nie o tym dzisiaj mowa. Dzisiaj trochę o Copa America i o wczorajszym boksie.

Co do Copa America to może wstanie o 2:20 żeby obejrzeć Leo Messi Show nie należy do jakichś przesadnych szaleństw, ale źle nie było, bardzo miło się oglądało, chociaż Argentyna się nie postarała i zremisowała, mimo że bezsprzecznie jest faworytem tego turnieju. Po tej drużynie widać, że nie potrafią grać jako zespół - tworzą grupę wybitnych jednostek, grających 'każdy dla siebie'. Bramka Aguero? ME GUSTA, ale jak się nie nauczycie współpracować, to znowu Brazylia wygra Copa America, a wy będziecie płakać. A'propos Brazylii, dzisiaj będzie okazja zobaczyć ich w akcji, chętnych zapraszam do TVP Sport :)

Walka Kliczko vs. Haye zapowiadała się na najlepszą walkę ostatnich paru lat, a skończyło się tak jak przewidywali wszyscy, czyli zwycięstwem tego pierwszego ;) Ja też od początku mówiłam, że pewnie Wladimir wygra, ale na punkty, a nie przez nokaut - moje przewidywania się sprawdziły. W sumie dobrze, bo Haye to typowy showmaker, a Kliczko pokazał solidny, skuteczny boks.

Nawet pisząc o sporcie nie mogę pominąć trochę mody ;)
Dopadłam się dzisiaj 'niekcąco' do szafy w poszukiwaniu czegoś ciekawego i znalazłam dwie koszule należące do mojej mamy, w których sama zainteresowana już od dłuższego czasu nie chodzi. Wygląda na to, że je sobie przygarnę :3
Jak sądzę, pojawią się one w niedługim czasie w jakimś outficie, bo są idealne na tak jesienną pogodę, jaką widać (przynajmniej u mnie) za oknem..
Na osłodę, Sonora Carruseles:


Pozdrawiam,
Marta

4 komentarze:

  1. Tak mi przyszło na myśl czytając to, że ostatnio mój znajomy chciał mi zagrozić czymś mówiąc, że będę musiała z nim obejrzeć mecz, "i to nie jeden". Pf, ale szantaż :P Lubię oglądać, bardzo lubię i nie rozumiem dlaczego go to tak zdziwiło, przecież... Eh :P
    Trochę zazdroszczę :) Bo mimo, że jestem wierna jednej drużynie, wiem co i jak, orientuję się zawsze w nowinkach, to brakuje mi troszeczkę "fanatyzmu" a zawsze chciałam się w to wbić "aż tak". Ale to chyba kwestia lenistwa i zatracenia w czymś innym :)
    Powodzenia na dziennikarstwie sportowym - fajny kierunek ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym tylko miała TVP Sport, to mecze Copa America by mnie pochłaniały... lubie reprezentacje Argentny. Messi jest moim pilkarskim bogiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. słodki sweterek :)

    www.miikax3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń