piątek, 28 marca 2014

Współpraca z Galrach obiektywnie!

Chciałabym się z Wami podzielić moją osobista historią związaną z Polską marką Galrach – biżuteria sztuczna.

Nasz pierwszy kontakt to październik 2013 roku, kiedy to byłam jedną z organizatorek spotkania Vintedzianek. Na stronę www.galrach.com trafiłam przez przypadek, weszłam, obejrzałam i pomyślałam „a co mi tam, spróbuję” i wysłałam maila z propozycją współpracy. Nie spodziewałam się odpowiedzi, nie spodziewałam się kokosów, ale wiecie co? Bum, udało się!  Byłam mega pozytywnie zaskoczona, bo wysłałam jakiś milion maili do różnych hurtowni biżuterii sztucznej – tylko Galrach zdecydował się W OGÓLE odpisać no i jeszcze zgodzili się wysłać nam próbki swoich produktów do przetestowania. Tak zaczęła się nasza przygoda.
Byłam też przemiło zaskoczona ilością produktów, które dostałyśmy – w efekcie, wróciłam do domu z dwoma pięknymi zestawami biżuterii. Wywiązując się ze złożonej obietnicy, stworzyłam zestawy zawierające produkty, które zostały mi przekazane i przesłałam linki do Galrach. W odpowiedzi, została mi zaproponowana współpraca i tak właśnie tworzy się moja własna historia! To co jest ogromnym plusem to fakt, że biżuteria ze współpracy jest wysyłana KURIEREM, więc w zasadzie na następny dzień po informacji, macie ją już u siebie w domu, całą i bezpieczną, bo jest bardzo dokładnie zapakowana (koperta, w środku koperta bąbelkowa, w środku personalizowany –opisany naszym imieniem i nazwiskiem– woreczek z biżuterią).
Wiecie jak to jest z tą sztuczną biżuterią – myślisz sobie, no fajnie, fajnie, tania, plastikowa, na dwa założenia, a jak się zepsuje to nie będzie żalu. Tutaj nie można się z tym zgodzić! Owszem, jest tania, ale na pewno nie jest plastikowa i na pewno nie na dwa założenia, a już absolutnie będzie żal, jeśli coś (jakimś cudem) się zepsuje! Na blogu pisałam już kilka razy, że te przedmioty są nie do zdarcia – jeśli coś jest w kolorze srebrnym, to takie pozostaje, nie zmienia się po jednym założeniu na różowe, nie barwi ciała słabą farbką.
Firma jest oryginalnie polska, zawsze była i zawsze będzie. Tak samo jest z produktami – projektują i tworzą ją sami. Jedyne czego żałuję, to że na ich stronie nie ma możliwości zakupów detalicznych tylko hurtowe, albo że nie ma większej ilości sklepów, w których tę biżuterię można kupić – ale przecież można się skrzyknąć w parę osób i zrobić duże zamówienie, prawda? (:



Dla wszystkich zainteresowanych blogerek – można się wciąż przyłączyć do najnowszego projektu Galrach! Wszelkie informacje zgarniecie tutaj: http://www.galrach.com/?page=blogi (na własnym przykładzie pokazuję, że warto spróbować!)


Oraz polubcie ich na facebooku: https://www.facebook.com/pages/GalRachcom/143065332422063?fref=ts (klikamy LIKE i piszemy u nich na profilu „punkt dla cupcakethief” :D )

2 komentarze:

  1. kocham biżuterię, więc zazdroszczę kontaktu :) piękne rzeczy, szczególnie broszki!

    OdpowiedzUsuń